Kolorowe magazyny

Cat: Narzekanie

Rynek gazet

Mówi się że czytanie zanika, a rynek gazet papierowych topnieje szybciej niż Arktyka. Patrząc po ilości kolorowych gazetek w sklepach śmiem wątpić. Jako że jest tego ścierwa towaru całkiem sporo, czas mu się przyjrzeć bliżej.

“Źródło” informacji kobiety nowoczesnej

Okładka - oczywiście kolorowa, ze szczęśliwą i przeraźliwie chudą szkapą kobietą. To nic że sama modelka została bezlitośnie przepuszczona przez kilka warstw w Photoshop’ie. Przeciętna czytelniczka tego typu gazetek popatrzy zazdrośnie na modelkę, jej wygładzony brzuszek oraz sztuczną opaleniznę i od razu zapragnie być taka jak owa modelka.

Cena - w końcu grafika oraz drukarnię trzeba opłacić, więc i cena najniższa nie jest. Często jedna kolorowa rozpałka potrafi kosztować nawet jednego różowego Chrobrego. Nabywczyni często jest wszystko jedno - w końcu nie ona na to zarabia. Kobiety pracujące nie mają czasu na takie pierdoły jak kolorowe gazety o byle czym.

Treść - artykuły o wszystkim i niczym napisane przez losowe blogerki w pseudo-naukowym tonie. Nagłówki krzyczą: pokochaj siebie, tylko po to by niżej ironicznie dodać: jesteś za gruba, z tą dietą schudniesz w tydzień! Milion jakże cudownych porad jak utrzymać przy sobie faceta, jak go złapać lub ogólnie oszukać i wyciągnąć z niego hajs.

Jaki target taka treść, w sumie mnie nie interesuje taka prasa. No ale mnie też nie interesują najmodniejsze kolory tipsów oraz jak utrzymać własne włosy na głowie po pięćdziesiątej ondulacji.

Podsumowując

Jeśli chcesz rzetelnego podejścia do tematu to odejdź od tej półki z gazetami. Albo poszukaj prasy branżowej, te kolorowe gówno nawet do rozpalenia pieca się nie będzie nadawać.

Narzekanie dlaczego tyle tego jest też nie pomoże. W końcu ktoś to kupuje, bo gdyby nie było popytu to i podaż by spadła. Pozostaje tylko usiąść wygodnie w fotelu, trzymać porfel przy sobie i mieć nadzieję że inne kobiety też tak zrobią.

Wyklikaj przyjaciela już dziś

Cat: Recenzje

Introwertycy XXI w

Dziś prawie każdy jest introwertykiem. Człowiek aż zaczyna się zastanawiać jak to jest możliwe - zgodnie z krzywą Gaussa najwięcej powinno być ludzi takich po środku. A tych w sumie jest najmniej. Ale nie o tym dziś.

Nie masz przyjaciół? Nie chce Ci się ruszać tłustego zadka sprzed kompa? Załóż konto na Patooku i znajdź przyjaciela już dziś!

Bo inne dobre nazwy były już zajęte

Sądzę że taki jest prawdziwy powód dlaczego nazywa się tak ten serwis. Wciskanie kitu, że to jakieś słowo z azerbejdżańskiego czy tam innego języka to słaba wymówka. Dla mnie brzmi jak robienie kupy (poop took).

No ale to tylko nazwa, FB też nie brzmi zbyt mądrze.

Features

Najprostsza to jest tylko rejestracja. Cała reszta to coraz większe schody dla użytkownika. Appka na telefon potrafi wysypać się bo zbyt szybko kliknąłeś na klawiaturze. Niby aktualizacje są częste, ale niezbyt widać żeby coś się zmieniało. I mam tu na myśli całą mechanikę, bo to leży i kwiczy.

Ustawienie filtrów to jakiś żart, naklikać się musisz jak jakiś pojeb tylko po to żeby i tak potem nie działały. Zbieranie punktów jak na Orlenie, zbieraj punkty - wymieniaj na beznadziejne nagrody. W tym przypadku jedyną nagrodą to “odkrywanie” kto polajkował Twój profil. Bo ofc, taki ficzer nawet w koncie premium nie występuje.

O, konto premium. Postanowiłam wytestować. Nie widzę większej różnicy. Poza wielkimi literkami PREMIUM. Najgorszy deal roku, jak na memie z Trumpem.

Czasem znikają sobie wiadomości. Albo całe rozmowy. Nie wiem czemu i nie wnikam, support i tak zajmuje się tylko pajacami nagabującymi do czynności seksualnych. Może takich bałwanów jest tylu, że aż nie mają czasu na poprawianie silnika i algorytmu.

Ponabijałabym się jak to weryfikacja konta następuje dzięki samojebce, ale to jest tak żałosne, że aż wstrzymam się od głosu.

Aplikacja webowa

O tak, istnieje także aplikacja webowa. Nie wiem jak można źle skorzystać z Bootstrapa, ale twórcom udało się to. Strona wygląda jak fioletowe gówno, ciężko się odnaleźć, a sama strona to błąd na błędzie. Do tego zero responsywności. Nie wiem czego oczekiwałam w sumie.

Użytkownicy

Nawet nie wiem czy powinnam tutaj coś pisać. Zdrowo się zawiodłam, a to że ludzie to taborety wiedziałam nie od dziś. Teraz już wiem że tak jest na całym świecie, nieważne czy to Polska, GB, USA czy Meksyk.

Podsumowując

Jesteś samotny i chcesz mieć przyjaciół, a wszyscy dookoła Cię ignorują? Załóż konto już dziś i przenieś szarą rzeczywistość do tej wirtualnej!

Szansę na znalezienie prawdziwego przyjaciela masz bliską zeru, ale zawsze możesz spróbować. Potem możesz poskarżyć się an FB innym SJWs jak to ludzie są nietolerancyjni i wymagają od Ciebie odpisywania więcej niż trzech słów.

Skyrim na Prezydenta

Cat: Recenzje

Najlepsza gra w jaką prawdopodobnie zagrasz

I to nie jeden czy dwa razy. Obecnie masz Skyrim w edycji zwykłej, średniej i super wybajerzonej. Do tego na wszystkich możliwych platformach ze Switch’em włącznie.

Sama gra dostarcza wielu godzin dobrej rozrywki. Kiedy odkryjesz nexusmods.com, wtedy zaczyna się prawdziwa zabawa. Setki modów później gra przestaje działać, ale nie przejmujesz się. Po prostu zaczynasz od nowa, tym razem wielkim Orkiem z buildem super melee. Kończysz rozgrywkę skradając się i strzelając z łuku, bo tak prościej. To nigdy nie zawiodło, a powolne bicie z dwuręcznego topora a i owszem.

Special Edition

Skyrim + dodatki potrafią się zbugować. Zwłaszcza jeśli chcesz pograć w jakimś egzotycznym języku np. po polsku. W tym przypadku instalujesz mod do odblokowania achievement’ów z świątyni Miraaka i chwilę później balujesz z okazji wykręcenia calaka.

Za Special Edition ktoś powinien trafić do piekła. Skyrim jak Skyrim, parę bugów załatanych, dodatki instalują się z grą, cud miód i orzeszki. Spróbuj zainstalować jakikolwiek mod, chociażby na poprawienie jakże czytelnej, oryginalnej mapy.

Ty cheaterze! Wyłączamy ci achievementy!

Jak dobrze że są ludzie którzy zrobili moda, który… odblokowuje możliwość zdobywania achievementów jeśli posiadasz mody.

Yo dawg, I heard you like mods…

Bethesda, kiedy Skyrim 2?

Zapytał “fan” Elder Scrollsów i dziwi się dlaczego wszyscy łapią facepalm’a na forum. Gdyby śledził cykl wydawniczy Bethesdy to dowiedziałby się że potencjalne TES VI nie wyjdzie jeszcze przez jakiś czas. Obecnie trwa odcinanie kuponów ze Skyrima ile się da.

Gra wydana w 2011 roku doczekała się tylu odsłon na tylu platformach a ludzie i tak to kupują. Gdyby gra była zła to może bym się bardziej dziwiła, po prostu trochę zastanawiam się czy ludziom chce się tyle razy omijać zabijanie Paarthunaxa.

Podsumowując

Tylko teraz, nowa* gra od Bethesda - Skyrim na Domestosa. Teraz możesz srać i grać jednocześnie. Niech Fus ro dah doda ci siły w wydalaniu i przyspieszy ruch jelit!

Dodatkowo dołącz do społeczności fanów serii gry Half Life i zacznij tworzyć memy o TES VI!

*odgrzewany kotlet po raz kolejny

Stare okna

Cat: Recenzje

Stary, dobry, niezawodny Windows…

… Chciałoby się rzec, ale powiedzieć tak nie mogę.
Ile razy ścierałam zęby ze złości, bo coś nie działało i nawet nie wiedziałam co.

Aż Linux sam się instaluje

Potrzebujesz stabilnego środowiska pracy - wybierz Linuxa.
Luksusów nie ma (podejrzewam że klon Solitare jest dostępny), ale jest od razu LibreOffice, parę przydatnych narzędzi, a inne instaluje się kilkoma komendami. Nie musisz się martwić o to, że do ściągniętego z internetów pakietu M$ Office dołączy się nieproszony towarzysz, koń trojański. Wirusów i innych nieprzyjemności nie jest zbyt wiele, dlatego jeśli przyniesiesz pendrive od znajomych to śmiało możesz go podpiąć.
Od przejęcia portów USB to chyba nic nie uratuje

A może potrzebujesz systemu, które jest twoim kompanem? Zdecydowanie Linux.
Jeśli popełnisz błąd to wina będzie twoja, ale jeśli liźniesz odrobinę podstaw to terminal zostanie nieodłącznym narzędziem. Zapomnisz o nękających aktualizacjach, które i tak same się w końcu zainstalują, bo jakieś Boby i Johny w M$ wiedzą lepiej czego potrzebujesz. Teraz aktualizacja zainstaluje się w tle i jeśli nie chcesz to nawet zbytnio się o tym nie dowiesz. Jedynie dowiesz się o większych zmianach np. w jądrze systemowym.

Kolejny fan Linuxa, wychodzę stąd

Już widzę te szydercze miny. W końcu na systemach Unixowych nie da się pograć, odpalić Photoshopa żeby poprawić fałdy tłuszczu na samojebce albo odpalić milion niepotrzebnych programów dla przeciętnego śmiertelnika.

Błąd, duży błąd. Coraz więcej gier jest dostępnych na Linuxa, wystarczy chcieć poszukać. Steam działa, Wine pomaga z instalacją programów, które zostały napisane na jeden słuszny system operacyjny… Nie wiem czego chcieć więcej.

Ubuntu nigdy nie rozwaliło mi żadnego pliku, gdzie Windows notorycznie dopisywał coś od siebie w tworzonych .txt, tak że po przesłaniu mailem osoba dostawała w gratisie kaszankę oraz spaghetti. Nie zdarzyło mi się też że Ubuntu nagle przestał działać because reasons i żeby potem jeszcze cudem udawało się odzyskać pliki. Jeśli nie chcesz od razu wchodzić w Linuxa to możesz zawsze odpalić system z płytki CD albo z pendrive. Powodzenia ze zrobieniem czegoś takiego z Win.

Podsumowując

Nie trać czasu na usuwanie telemetrii - zainstaluj Ubuntu.
Czeka cię brak denerwujących kafelek, notorycznych restartów i śmierdzących łatek. Do tego Twoja kamerka na pewno nie prześle uroczego snapa z dłubania w nosie do NSA.

Nowy rodzaj sera szwajcarskiego

Cat: Recenzje

Mmm… Ten smak Enmentaler’a…

Chwila, to nie Enmentaler ani tym bardziej Brie. Toż to WordPress!

Z WP jest jak z polskimi drogami - łata na łacie i łatą pogania. Łatka dla każdego! Jak nie w samym WP to w pluginach czy motywach. Do koloru, do wyboru, jak na nieistniejącym już stadionie dziesięciolecia (taka mała sugestia co powinno się z tym stać).

Kiedy ja byłam młoda…

Gdzie te czasy, że motyw był po prostu ładny i PROSTY. Takie tam Twenty Ten czy Twenty Eleven miałam przez długi czas. Przecież wciśnięcie stu linków, trzech sidebarów i jednej Amerykanki tylko psuje wygląd.

Teraz to muszę mieć grubą instrukcję obsługi jak skorzystać z motywu X czy Z. Solucje by się przydały, bo czasem człowiek się gubi. Sam motyw ma pełną inwokację z Pana Tadeusza, zestaw małego nekromanty i generator lorem ipsum. Nie ma tylko funkcjonalności.

Te dodatki - niczym niebieska pleśń

Jeśli już o pluginach mowa to warto wspomnieć że chęć posiadania aktualnego WP może skończyć się totalnym bajzlem na stronie. Czasem wersja silnika dzielnie próbuje dogonić wychodzące dziury, ale pluginy często nie nadążają. Może autorzy pluginów widząc takie spaghetti siedzą już w pokojach z miękkimi ścianami. Więc jeśli ktoś nie wejdzie drzwiami, to wybije okno.

Potwór na glinianych nogach - aż zaleciało Pratchettem

Coś co powstało z myślą o hipsterach blogerach obecnie ma więcej zastosowań niż ręcznik papierowy. Blog - WP. Forum - hm.. czemu by nie WP. Sklep internetowy - no przecież WP! Gorzej niż ze Spamem.

Świat we świecie

Próbowaliście kiedyś dowiedzieć się co myśli i czuje osoba szalona? Dzięki WP jest to możliwe! Wystarczy że spróbujesz wykonać działający motyw bądź wtyczkę!

Myślałeś że składnia MediaWiki jest trudna i przerażająca? Zajrzyj w bajzel panujący w jakimkolwiek motywie w WP i zmienisz zdanie.

Ale ja tylko chcę zmienić kolor… Oho, przygotuj paczkę chusteczek na łzy złości. Albo nie dogrzebiesz się, albo zmienisz nie to co trzeba. Albo motyw tajemniczo przestanie działać. Przy każdej próbie zajrzenia pod maskę własnego bloga musisz być przygotowany niczym jak na zejście do szamba.

Podsumowując

Nie polecam i nie pozdrawiam. Dziękuję jedynie za to, że po częściowym osiwieniu i wyłysieniu postanowiłam zmienić coś w swoim życiu. W ten sposób znalazłam generator stron statycznych. Problem dziur i festiwal włamań uważam za zakończony, przynajmniej dla mnie.